depilacja laserowa

Włosy na ciele potrafią być przydatne i bardzo pożądane tak jak te na głowie, lecz również zupełne niepotrzebne oraz co oczywiste, często bardzo nieestetyczne, tak, jak np. te na plecach. Nic więc dziwnego, że od lat wiele osób stara się walczyć z niechcianym włosami różnymi metodami. Na szczęście od jakiegoś już czasu, problemy tych osób zostały całkowicie rozwiązane, ponieważ na rynku pojawiła się depilacja laserowa LightSheer. Na czym ona polega?

Jak było do tej pory?

W jaki sposób owłosieni ludzie usuwali swoje włosy? Metoda była bardzo prosta, żeby nie powiedzieć prymitywna, ponieważ polegała po prostu na mechanicznym wyrywaniu włosa z mieszka włosowego. Metoda ta warto wspomnieć, była bardzo bolesna, ponieważ wyrwanie włosa zadaje porządny ból, a co więcej, zupełnie nieskuteczna, ponieważ włos bardzo szybko ponownie odrastał. Rodziło to potrzebę regularnego zadawania sobie bólu, aby przynajmniej przez jakiś czas cieszyć się piękną i gładką skórą. Prędzej czy później musiało się to skończyć wynalezieniem innego sposobu.

Na czym polega depilacja laserowa LightSheer?

Na szczęście to barbarzyństwo może się już zakończyć, ponieważ na rynku dostępna jest nowoczesna metoda depilacji oparta na promieniu lasera. Jak to konkretnie działa?
Depilacja laserowa LightSheer, zamiast mechanicznie usuwać włos z mieszka, podchodzi do problemu z nieco innej strony. Po prostu usuwa całego mieszka poprzez jego wypalenie. Oznacza to, że włos, którego mieszek został usunięty, nigdy więcej nie urośnie, co skutkuje całkowitą skutecznością w usuwaniu niechcianego owłosienia.
Wiele osób ma pewne obawy, czy aby na pewno taka metoda jest bezpieczna. W końcu kieruje się we własne ciało promień lasera. Jak się jednak okazuje, laser ten ma moc na tyle dużą, aby usunąć mieszek włosa, lecz na tyle małą, aby nie był w stanie wyrządzić żadnych szkód na ciele. Co więcej, jest on bardzo precyzyjnie skierowany w bardzo mikroskopijny punkt na ciele, więc zasięgiem swojego działania obejmuje jego naprawdę niewielki wycinek.

Artykuł powstał we współpracy z proclinic.pl